Состояние Не требует реставрации
Счет-фактура Не я выставляю счета-фактуры
Жанр путеводители
Язык польский
Год выпуска Одна тысяча девятьсот семьдесят один
Вес с индивидуальной упаковкой 0.5 кг
Название Stary SĄCZ (Średniowieczna perła BAROKU)
Автор tekst Stefan RYPUSZYŃSKI, opracowanie graficzne M. WYKA, foto H. HERMANOWICZ, M. KARNECKI, D. ZAWADZKI
Обложка твердый с суперобложкой
Количество страниц Шестьдесят три
Ширина 12 см
Высота изделия 17 см
Издательство inne (Prezydium Rady Narodowej w Starym SĄCZU)
Состояние упаковки оригинальные
Время выпуска после 1950
Оригинальность оригинал
Тематика краеведческие и природные альбомы
Количество 1 штук
Tytuł: Stary SĄCZ (Średniowieczna perła BAROKU).
Autor: Jerzy ROSZKO.
Wydawca: Nakładem Prezydium Rady Narodowej w Starym SĄCZU, Kraków 1971. 63 strony, zdjęcia we wklejkach, oprawa miękka z obwolutą, format 12x16,5 cm.
Stan dobry - ogólne podniszczenie i zabrudzenia obwoluty, okładki oraz środka (obwoluta, od wewnątrz na krawędziach i na rozdarciu na tylnej części podklejona taśmą papieorwą) – poza tym stan OK.
„Stary SĄCZ (Średniowieczna perła BAROKU)” - Miasteczko z innej epoki przetrwało pośród gór, gdzie poszum Popradu i Dunajca cichnie w jednej wielkiej rzece, a w plątaninie wąskich uliczek gubią się dawne sławne szlaki. Ten nadpopradzki i ten naddunajecki, po których skrzypiały wozy z beczkami wina, ku polskim miastom jadące, a strwożeni kupcy rozglądali się na wsze strony, mijając Piwniczną Szyję lub Rytro — czy aby rycerz — rabuś na nich nie czyha. Nie szła nadpopradzka droga z Węgier równo wraz z rzeką — wiodła górami do Lubowli przez przełęcz Vabec na wysokości 750 metrów, a gdy już mozolną serpentyną osiągnęła jej szczyt — potokiem Granasto, „postaciami plichowskimi” schodziła ku Piwnicznej. Drugi gościniec biegł doliną Dunajca ku Węgrom, znacznie dłuższy, ale wygodniejszy — tedy częściej tłukły się po nim karety dyplomatów, ba — nie raz widziano przejeżdżające tędy ze wspaniałym orszakiem królewskie zaprzęgi... Tamten, naddunajeckim zwany gościniec (omijał przełom pieniński) — przechodził koło Czorsztyna na przełęcz kluszkowską skąd rowem Krośnicy do Krościenka. Stamtąd już nad Dunajcem, jak strzelił — ku Staremu Sączowi...
Na wyniosłości w widłach rzek posadowione przed wiekami miasteczko urzeka panoramą wież na tle ciemnych ścian górskich lasów, w słotne dni pobłyskuje zielonkawą patyną hełmów, mokrych pośród mgły... W uliczkach, gdzie bruk ułożony z rzecznego kamienia, odbijał niegdyś echem kroki królów i rycerzy, mnichów i ciurów, dziejopisów i miejskich skrybów — stoją domy parterowe na fundamentach wiekowych, na czeluściach piwnic przepastnych. Miasteczko po dziś dzień zachowało średniowieczny układ urbaniczny i nieuchwytną aurę średniowiecza... Nachylisz się nad studnią koło domu historyka i pisarza, Szczęsnego MORAWSKIEGO — gdzie z kamienia ułożona cembrowina trzyma chłód i wilgoć — aby odczytać datę jej budowy: 1775. Podejdziesz ku obwiedzionemu murem klasztorowi panien Klarysek, aby oglądać pamiątki po księżnej i ksieni KINDZE — i już jesteś w wieku XIII... I tak cofając się w czasie wyobrazisz sobie nieprzebyte puszcze karpackie, w które ludzie szli gnani koniecznością. Znudzeni światem ku pustelniom górskim, obwiesie uciekający przed mistrzem sprawiedliwości znajdowali tam kryjówki, zbóje ciągnęli ku szlakom — aby na karawanach kupieckich zdobywać bogactwa. Węgierski szlak odwieczny, wzdłuż rzek, nad którymi wyrastały warownie i miasta, ma za sobą na pewno ponad tysiącletnią historię.
Bibliografia;
Ilustracje.